Pobiegłam w jego stronę. Przytuliłam go najmocniej jak potrafiłam. Brakowało mi go przez te parę miesięcy.
- Tęskniłam. - powiedziałam łkając.
- Ja też...
Niestety nie mogłam z nim stać dużo czasu. Autobus przyjechał i musiałam się z nim żegnać. Mimo, że miałam wiele planów wobec szkoły nie chciałam dzisiaj nigdzie się wybierać. Chciałam z nim tu zostać.
- Idź już... - powiedział.
- No dobrze. Zobaczymy się później. Pa. - uśmiechnęłam się.
Nie mogłam się skupić na lekcjach. Pomijając, że parę razy dostałam piłką na wf. Uśmiechałam się sama do siebie, co dla niektórych w klasie było podejrzane. Ale jakoś się tym nie przejmowałam. Dzień mijał bardzo wolno. W dodatku musiałam zostać po lekcjach na chemii.
Bardzo chciałam się już spotkać z Piotrkiem, ale nic nie mogłam poradzić.
- Do odpowiedzi przyjdzie... - powiedziała nauczycielka od biologii. - Numer 13.
Niestety to był mój numer. Na szczęście dzień wcześniej poświęciłam na naukę do tego przedmiotu godzinę. Dostałam 4. Cieszę się z tej oceny.
Muszę rozdzielić swój czas na naukę i spotkania ze znajomymi (w tym jakieś przyjemności np. wypad do kina itp.). Zacznę prowadzić grafik z godzinami. Na pewno mi to ułatwi życie.
***
- Hej mamo! Dostałam dzisiaj 4 z biologii! - pochwaliłam się, gdy weszłam do domu.
- To super... Mam dla ciebie niespodziankę, zajrzyj do pokoju. - powiedziała.
Ściągnęłam plecak i położyłam go obok drzwi do mojego pokoju. Otworzyłam je, a przy biurku siedział Piotrek. Czekał na mnie.
- Co ty tu robisz? - spytałam ucieszona.
- Czekałem na ciebie tutaj około pół godziny... Chciałem po prostu się z tobą zobaczyć.
- Bo w sumie ja też chciałam do ciebie teraz iść. - poinformowałam.
- Może wybierzemy się na basen? - spytał spontanicznie.
- Na basen?
W mojej głowie odegrały się wszystkie wspomnienia związane z moją próbą samobójczą. Boję się nawet zbliżyć do wody.
- Coś nie tak? - spytał. - może gdzie indziej chciałabyś...
- Gdzie indziej. Najdalej od wody. - powiedziałam przerażona.
Najwyraźniej on nic nie wiedział o tym, że przez niego chciałam popełnić samobójstwo. Nie będę mu nawet próbowała tłumaczyć, czemu nagle zaczęłam bać się wody.
Zrobił zdziwioną minę, ale nie pogłębiał tematu.
- Właśnie... - przypomniał sobie coś - w tą sobotę na wsi, gdzie mieszka moja ciotka jest jakaś impreza. Będzie kilka zespołów... Na pewno ich znasz. - zaśmiał się.
- No dobrze. A jak daleko jest ta wieś?
- 50 kilometrów stąd. Mój sąsiad jedzie na nią, moglibyśmy się z nim zabrać. Moi rodzice się z nim przyjaźnią, więc na pewno się zgodzi.
- Spytam później mamy, powinna się zgodzić.
Zgodziła się. Gdy tylko usłyszała nazwisko sąsiada Piotrka powiedziała, że chodziła z nim kiedyś razem do podstawówki. Wspominała te wspaniałe czasy, gdy nie było komputerów i siedziało się tylko na dworze.
Dzisiaj był czwartek, więc mało czasu zostało. Oglądając prognozę pogody w telewizji dowiedziałam się, że ma być ładna pogoda, a w nocy tylko lekki deszczyk. Nie powinno nam to przeszkodzić. Bez przesady, że będziemy tam tak długo siedzieć. Parę godzin i wracamy do domu cioci Piotrka, a z rana wracamy z jego sąsiadem. Nie mogę się już doczekać.
Jutro idę z Weroniką na zakupy, muszę kupić sobie sukienkę i jakieś baleriny, bo mam pustkę w szafie.
__________________________
Podoba się? :) Kolejna część już za tydzień. Nowicjuszy na tym blogu zapraszam do przeczytania wcześniejszych części ;)




